W zapachu ziemi
Znękanej deszczem
I deszczu brakiem
Między bruzdami
Myśli są takie wyraźne
- Być ptakiem...
Choćby w połowie
Drogi do nieba
- Ptakiem być trzeba!
*
A ty kwiaty swe roztaczaj
I udawaj, że ich nie ma
Że w źrenicach twoich oczu
Linie światła, skrawek nieba
Nic nie znaczą
I zamieniaj w gwar milczenie
Smugę światła w smugę cienia
Nie przestawaj nigdy patrzeć
Tak jak patrzysz na istnienie
istnienia
A ja powiem, że rozumiem
Że choć nie wiem, to pamiętam
I że twoje imię umiem
Czytać w słowach w oczach w gestach
*
I zdradził sam siebie
I upadł, niestety...
Stróż Anioł, opiekun
Zdradzonej kobiety.
I słów święta gorycz
Znów rzeką wylała
Bo on tlił pochodnie
Gdy ona zdradzała...
*
Nic nie mówi
Kiedy woła
Mówi wszystko
Kiedy milczy
Jesion, sosna, cis, jemioła,
skrzyp, korona z jagód wilczych...
Z marzeń cała, cała Ona!
W świetle żywa,
w mroku kona - oto Ona...
*
Byłem dziś w parku
Zobaczyć kasztany...
Czy może już kwitną?
Pytaniem tym gnany
Przyszedłem, by wiosny
Istnienia dać dowód
Myślom swym ulżyć
I dusze na nowo
Suchymi liśćmi załatać
Bom pusty i pełny zarazem...
Niczym cień płótna
Pod starym obrazem
*
Znalazłem Ją w ogrodzie - znalazłem Ją w półcieniu...
A prawda była w wodzie, a zapach był w kamieniu.
Znalazłem Ją w ogrodzie - związaną jak milczenie...
A słońce w środku nocy dławiło nocy tchnienie.
Znalazłem Ją w ogrodzie - w metalu ryta chwila...
A myśl spowita w kokon przybrała kształt motyla.
*
Chcesz - ulepię ci bałwana
W parku pod dębami
Będzie całe noce śpiewał
I zgrzytał zębami
Będzie bajki opowiadał
Dobrym żartem bawił...
Chcesz - ulepie ci bałwana
W parku pod dębami
*
W papierosa szarym dymie
Świat mój tworzy się i kurczy
Czasem tonie w białym winie
Potem znów jest światotwórczy
Szare smugi tworzą kreski
Twoich włosów, oczu twoich
Takie dymne szare freski
Malowane w sercu moim...
*
Jesień złota... Złota jesień...
Nie jest ważne co przyniesie
Dla mnie ważna jest samotność
Nie obchodzi mnie przewrotność:
"Niebo - słońce - deszczu krople"
Dla mnie ważne że samotnie
Moknę i że czuję w sercu drżenie
"Czy to miłość... Czy marzenie...
Czy to melancholii rota...?"
Po to jest te "jesień złota"
By utonąć całkiem w niej
*
Jesteś rosą o poranku
Kiedy boso drogą idę
Jesteś losu niespodzianką
Na rozdrożu Frasobliwym jesteś
Jesteś gwiazdą najjaśniejszą
Która znaczy drogi kręte
Jesteś - jestem
Będziesz - będę
*
Wiosna -
Drzewa kwiaty
Drzewa czyste w górę pnące
Kwiaty w pąkach uwięzione
Zapach trawy nieskoszonej
Sięgnąć nieba ktoś zapragnął
Cóż nam drzewa
Gdy nić marną, nić miłosną
Wiatr rozwiewa
I gdy szarpie nasze szaty
Cóż nam wtedy drzewa kwiaty...
*
Jesień-
Liście kolory
Niebo dżdżyste
Dziwne mary i nastroje
Spadły kasztan pękł na dwoje
Sięgnąć nieba to zbyt mało
Sięgnąć wyżej
Gdzieś w przestworza
Srebrnych mgławic
Widzieć morza
W grach miłosnych
Snuć amory
Cóż nam liście i kolory...
*
Jak Ikar
Na słów skrzydłach
Przemierzał lata
By potem na starość
Za karę
Po śmierci
Pozostać... Ikarem
- Hrabalowi
*
Jesienny deszcz
Zapukał w okno
Szymonie - rzekł
Przynoszę list
Na dworze deszcz
Więc otwórz okno
Nie pozwól moknąć mi
Szybko otwieram
Z gorączką w sercu
Już czuję liter smak
Lecz tam nikogo
Lecz tam niczego
Tylko jesienny wiatr